„Inwestycja w kamienie szlachetne” okazała się pułapką. 46-latka z Sadlinek straciła 530 tys. zł
Jeden telefon wystarczył, by uruchomić lawinę decyzji, które zakończyły się dramatyczną stratą. 46-letnia mieszkanka gminy Sadlinki zgłosiła w Komendzie Powiatowej Policji w Kwidzynie, że padła ofiarą oszustwa inwestycyjnego. Wierząc w obietnicę wysokich zysków, przez kilka miesięcy przekazywała pieniądze osobom podszywającym się pod doradców finansowych. Bilans jest porażający: 530 tysięcy złotych.
Telefon w marcu i obietnica szybkiego zysku
Z relacji złożonej policjantom wynika, że cała historia rozpoczęła się w marcu br. Kobieta odebrała połączenie od nieznajomej. Rozmówczyni miała zaproponować pomnożenie oszczędności i dopytywać, czy 46-latka jest zainteresowana inwestowaniem. Chwilę później rozmowa została przekierowana do mężczyzny, który przedstawił się jako analityk finansowy.
To on przejął dalsze „prowadzenie” sprawy. Według zgłoszenia mężczyzna mówił ze wschodnim akcentem, a kontakt z mieszkanką Sadlinek utrzymywał przede wszystkim za pośrednictwem komunikatorów. Przez kolejne tygodnie miał budować wiarygodność, instruować i przekonywać, że inwestycja jest bezpieczna oraz opłacalna.
„Każda propozycja inwestycji otrzymana telefonicznie lub za pośrednictwem internetu powinna wzbudzić czujność.”
Komenda Powiatowa Policji w Kwidzynie
Fałszywa „inwestycja” w kamienie szlachetne
Oszustwo miało dotyczyć inwestowania w kamienie szlachetne. To właśnie ten kierunek – przedstawiany jako wyjątkowo zyskowny – skłonił kobietę do podejmowania kolejnych kroków. Zgodnie z instrukcjami „analityka” wpłacała pieniądze na wskazane rachunki, wierząc, że są to transfery związane z inwestycją.
Proceder trwał miesiącami i – jak wynika z ustaleń – nie skończył się na pojedynczej wpłacie. Mechanizm polegał na stopniowym wciąganiu pokrzywdzonej w kolejne przelewy, a kiedy jej środki zaczęły się wyczerpywać, nacisk miał narastać.
- kontakt rozpoczął się od rozmowy telefonicznej w marcu br.
- później komunikacja przeniosła się głównie na komunikatory
- kobieta przelewała pieniądze na rachunki wskazywane przez osobę podającą się za analityka finansowego
Gdy skończyły się oszczędności, pojawiły się kredyty
W kluczowym momencie, gdy kobieta nie miała już wystarczających oszczędności, oszust miał namówić ją do zaciągnięcia kilku kredytów. Jak przekazała policji pokrzywdzona, zapewniano ją, że rzekome zyski z inwestycji pozwolą szybko spłacić zobowiązania. To sprawiło, że na wskazane konta trafiały kolejne pieniądze – tym razem już pochodzące z kredytów.
- najpierw przelewy z własnych oszczędności
- następnie presja na dalsze wpłaty
- w końcu namowa do zaciągnięcia kilku kredytów i wykonywania kolejnych przelewów
Zawiadomienie złożone w Komendzie Powiatowej Policji w Kwidzynie opisuje, że cały proceder trwał od marca do czerwca br. Dopiero po upływie kilku miesięcy 46-latka zorientowała się, że nie ma żadnej inwestycji, a za „doradcami” stoją przestępcy.
Policja: ostrożność przy ofertach z internetu i telefonu
Sprawa z gminy Sadlinki to kolejny przykład schematu, w którym wykorzystywane są profesjonalnie przygotowane scenariusze, obietnice wysokich i szybkich zysków oraz budowanie zaufania w dłuższym kontakcie. Policjanci podkreślają, że szczególnie ryzykowne są propozycje pojawiające się nagle – telefonicznie albo w sieci.
„Nie należy podejmować decyzji pod presją czasu, instalować aplikacji wskazywanych przez nieznajomych ani zaciągać kredytów na potrzeby rzekomych inwestycji.”
Komenda Powiatowej Policji w Kwidzynie
Funkcjonariusze przypominają też, że w razie wątpliwości warto skonsultować się z bliskimi oraz zweryfikować ofertę w wiarygodnych instytucjach finansowych. W tej historii stawką okazało się 530 tysięcy złotych – suma, którą 46-letnia mieszkanka gminy Sadlinki straciła, realizując polecenia oszustów.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!